Jak to robią w Oklahomie?

Jedną z największych kontrowersji dotyczącej idei urynkowienia usług medycznych jest obawa o utrzymanie ich dostępności. W systemie państwowego płatnika, płacący składki obywatel ma prawo wymagać otrzymania świadczenia, na poczet którego ową składkę uiścił.

Podziel się ze znajomymi!

W systemie wolnorynkowym istnieją głównie dwie możliwości – albo fundusz publiczny zostanie przekształcony w spółkę skarbu państwa i będzie konkurował na zwykłych zasadach z pozostałymi firmami ubezpieczeniowymi, albo zostanie całkowicie zlikwidowany. O ile w pierwszej sytuacji istnieje niebezpieczeństwo niekorzystnej ingerencji administracji państwowej w funkcjonowanie spółki, o tyle niegospodarność spowodowana taką ingerencją zostanie zweryfikowana przez rynek. Konkurencja pomiędzy ubezpieczycielami pozwoli wybrać najdogodniejszą dla pacjenta ofertę. Zniesienie konieczności opłacenia składki publicznemu płatnikowi pozwoli pacjentowi mieć wpływ, czy chce odprowadzać składki na dotychczasowych zasadach, czy preferuje opcję komercyjną.

Niezależnie od dokonanych wyborów, dobrowolność ubezpieczenia wygeneruje grupę osób nieubezpieczonych. Takie osoby chcąc skorzystać z usług medycznych będą musiały opłacić rachunek z własnej kieszeni. Tu pojawia się obawa o ceny. Jeżeli spojrzymy na ceny w systemie amerykańskim, który opiera się o zasady wolnorynkowe, to rodzi się obawa o dostępność dla przeciętnego obywatela.

Przykładowo w USA koszt biopsji guza piersi wynosi średnio 16 000 dolarów, artroskopia stawu skokowego to wydatek rzędu 23 000 dolarów, a operacyjne zaopatrzenie entezopatii więzadła rzepki nawet 30 000 dolarów. Jeśli ubezpieczenie nie pokrywa powyższych procedur, to pacjent musi je opłacić samodzielnie.

Dlaczego tak drogo?

Powyższe ceny z punktu widzenia pacjenta, który oczekuje bezpłatnych świadczeń mogą być nie do przyjęcia. Publiczny płatnik gwarantuje mu otrzymanie świadczenia, nie informując go o cenach. Pacjenci nie partycypują bezpośrednio w kosztach świadczonych im usług medycznych. Z góry zakłada się, że kasa funduszu jest wystarczająca do zapewnienia należytej opieki, w każdej sytuacji. Co za tym idzie, łatwo ulega się złudzeniu, że dzięki efektowi skali niekorzystający ze świadczeń medycznych zabezpieczą fundusz na tyle, by potrzebujący uzyskali potrzebne świadczenia. Gdy natomiast sytuacja się odwróci i sami będą potrzebowali interwencji medycznej, zostanie ona sfinansowana przez pozostałych ludzi opłacających składki.

Tak się jednak nie dzieje. Wiąże się to z brakiem poczucia finansowej odpowiedzialności. Pierwotne systemy ubezpieczeniowe obejmowały jedynie przypadki najcięższe, jak nowotwory, zdarzenia nagłe, czy operacje ratujące życie. Dzięki temu pacjent otrzymywał finansowanie procedur najdroższych, koniecznych dla ratowania życia. Obecnie w systemie amerykańskim istnieją ubezpieczenia obejmujące także stany łagodne, za które wcześniej musiałby zapłacić z własnej kieszeni. W efekcie beneficjent otrzymuje dostęp do szerokiej gamy, często niepotrzebnych badań, czy świadczeń. Jeżeli do tego doda się nieprzejrzystość cen, będących wynikiem ustaleń pomiędzy firmami ubezpieczeniowymi a jednostkami medycznymi, to otrzymujemy przepis na dramatyczny wzrost cen usług. Zupełnie nieadekwatny do prawdziwych kosztów.

Generalnie chcąc skorzystać z jakiejś usługi, czy kupić jakiś produkt, otrzymujemy cennik. Wówczas do nas należy decyzja, gdzie wydamy nasze pieniądze. W zależności od naszych indywidualnych preferencji możemy dokonać wyboru pomiędzy dostępnymi opcjami. W sposób naturalny wymusza to konkurencję pomiędzy przedsiębiorcami zarówno w kategorii jakości produktu, jak i jego ceny. Najczęściej wygrywają produkty o najlepszym stosunku jakości do ceny. Dzięki temu konsument otrzymuje możliwie najlepszy produkt w możliwie najlepszej cenie.

Materiały prasowe SCO

Z podobnego założenia wyszli lekarze Keith Smith i Steven Lantier z Surgery Center of Oklahoma. W 2004 roku stworzyli centrum chirurgiczne oparte na idei przejrzystości cen. Zaczęli publikować dokładną listę cen za opiekę medyczną w ich ośrodku. Według nich opieka medyczna nie jest wcale tak droga, jak wskazuje na to koszt, którym obciążony jest amerykański pacjent.

Wolnorynkowy cennik

Zoptymalizowali więc swoje przedsiębiorstwo w taki sposób, że biopsja guza piersi w SCO kosztuje 3 500 dolarów (względem 16 000 dolarów w lokalnym szpitalu). Artroskopia stawu skokowego to już nie 23 000 dolarów, a 4 000 dolarów, czyli prawie sześciokrotnie mniej za taką samą procedurę, którą Amerykanin musiałby opłacić w najbliższym sobie szpitalu. Każdy zabieg operacyjny jest o co najmniej o połowę tańszy niż w większości szpitali dostępnych w Stanach Zjednoczonych.

Dzięki zastosowaniu prostej ekonomii, lekarze z Centrum Chirurgii w Oklahomie doprowadzili do przekształceń w sektorze opieki zdrowotnej. Stosując przejrzysty model cenowy wywarli na kolejnych ośrodkach presję zastosowania podobnej polityki. Stopniowo kolejne instytucje wdrażają model Smitha i Lantiera – Oklahoma Heart Hospital, Breast Imaging of Oklahoma i McBridge Ortopaedic Hospital. W dodatku ośrodki coraz częściej ogłaszają brak akceptacji płatności z Medicare i Medicaid, czyli programów rządowych, aby nie musieć podnosić cen z powodu uciążliwych przepisów. Jak powiedział doktor Keith Smith dla Conservative Modern:

Szpitale muszą dopasowywać się do naszych cen, ponieważ pacjenci je drukują, trzymają w jednej ręce, a w drugiej mają bilet do Oklahoma City. Realnie mamy wpływ na ceny w całych Stanach Zjednoczonych.

W ten sposób właśnie wolny rynek reguluje ceny. Pacjent potrzebujący zabiegu operacyjnego wybiera ośrodek, który zapewni mu odpowiednią opiekę w korzystniejszej cenie. Placówka medyczna aby zapewnić pacjentowi lepszą cenę dopracowuje procedurę w ten sposób, aby nie obejmowała niepotrzebnych kroków. Pieniądze nie przeciekają w niekontrolowany sposób, a pacjent otrzymuje to, za co zapłacił.

W miejscu, gdzie pojawia się nadmiar regulacji dochodzi do nieadekwatnego wzrostu cen. Jest to spowodowane koniecznością sprostania ustaleniom rządowych przepisów, które często mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Powstają bowiem w skomplikowanych zależnościach pomiędzy korzyścią ustawodawcy, interesem zgromadzonych wokół centralnego zarządcy lobbystów, a oczekującego dopieszczenia przez polityków wyborcy.

Źródła:
https://www.libertynation.com/
https://surgerycenterok.com/

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *