Jeden płatnik, dwa duże problemy

Publiczna ochrona zdrowia w Polsce działa według modelu jednego płatnika. Jest to system, w którym za finansowanie usług medycznych w ramach publicznych świadczeń odpowiada jedna instytucja państwowa – Narodowy Fundusz Zdrowia, będący jednostką podległą pod Ministerstwo Zdrowia, czyli instytucję rządową.

Podziel się ze znajomymi!

Głównym argumentem za takim modelem jest powszechność opieki medycznej. Cały rynek usług medycznych jest całkowicie zarządzany przez rząd, w interesie pacjenta. Każdy członek społeczeństwa ma równy dostęp do świadczeń zdrowotnych, niezależnie od jego zdolności do zapłaty. Wszelkie koszty związane z opieką medyczną są pokrywane z budżetu NFZ, czyli de facto podatników. Z powodu powszechności dostępu do świadczeń, jeden płatnik nie może sobie pozwolić na dodatkowo płatne usługi medyczne, ani opiekę premium. Brak jest też innych, konkurencyjnych możliwości opłacenia ubezpieczenia zdrowotnego u innego ubezpieczyciela.

Powyższa koncepcja jest w naszym kraju dobrze znana. Jest też powszechnie akceptowana przez Polaków. Jednakże nie powinno się oceniać modelu przez pryzmat intencji, lecz przez rzeczywiste rezultaty. Jeżeli przyjrzeć się innym krajom z modelem jednego płatnika, to okazuje się że toczą je te same problemy: bardzo długie kolejki do lekarzy, przepełnienie szpitali, niezadowalające zarobki kadr medycznych, nieefektywne wykorzystanie, problemy z adekwatnymi wycenami procedur, itd… Dodatkowo można zaobserwować tendencję do nakładania na podmioty medyczne zakazów udzielania świadczeń pacjentom, którzy są dla systemu drożsi. W 2017 roku w Wielkiej Brytanii wydano wytyczne, które mówią wprost o odrzuceniu pacjentów otyłych lub palących tytoń od nienaglących zabiegów operacyjnych, dopóki nie schudną i nie rzucą palenia. W oficjalnej argumentacji brytyjski National Health Service utrzymuje, że ich wytyczne przyczynią się do podwyższenia odpowiedzialności osobistej pacjenta za swoje zdrowie, jednak wiadomo że takie rozwiązanie przede wszystkim pozwoli odciążyć nieco ograniczone zasoby płatnika.

Powyższe problemy nie są zaskakujące. Z perspektywy teorii ekonomii, istnieją dwa główne powody, by oczekiwać problemów z dostępem do opieki medycznej w modelu rządowego pojedynczego płatnika.

Powodem, dla którego model pojedynczego płatnika przynosi w dłuższym terminie negatywne konsekwencje dla społeczeństwa jest to, że zupełnie ignoruje prawo popytu i podaży. Jest ono oparte na zasadzie niedoboru, który jest konsekwencją pomiędzy nieograniczonymi oczekiwaniami, a ograniczonymi zasobami. Ta sama zasada działa w modelu jednego płatnika.

Ceny są precyzyjnymi informacjami pozwalającymi określić potrzebę danej usługi. W systemie pojedynczego płatnika ten brak cen zniekształca wiedzę wymaganą do określenia ilości usług medycznych potrzebnych do zrealizowania. Innymi słowy system ten teoretycznie gwarantuje każdemu bezpłatny dostęp do opieki medycznej i ten dostęp zwiększa popyt na usługi medyczne, ale za tym popytem nie może nadążyć odpowiednia podaż.

Niedobór zasobów musi poskutkować wydłużającymi się kolejkami na wizytę u lekarza i ograniczeniem jego dostępności. Te ograniczenia mogą podnosić wskaźnik śmiertelności, ponieważ pacjenci z pilnymi i przewlekłymi schorzeniami niekoniecznie będą traktowani priorytetowo. Przykładowo w Kanadzie, która jest jednym z niewielu dobrze rozwiniętych krajów z systemem jednego płatnika, pacjent czekał rekordowo 21,2 tygodnia na przyjęcie u specjalisty, po skierowaniu od lekarza pierwszego kontaktu.

Problemem drugim jest obciążenie podatkowe. Opłacenie składki na opiekę medyczną to nie wszystko. Rokrocznie rząd dopłaca do funkcjonowania NFZ po ok. 2 mld zł, mimo świadomości, że nie zasypie to dziury w budżecie Funduszu. Jeżeli połączy się to z rosnącymi wydatkami socjalnymi z pieniędzy publicznych, nieuchronnie musi doprowadzić do podniesienia obciążeń podatkowych pracujących obywateli, jak postulowany podatek cukrowy, z którego na poczet NFZ ma zostać pozyskane 2,1 mld zł (https://medykacja.pl/ekonomia-i-medycyna/sugartax-na-przeciw-rosnacemu-problemowi-otylosci/). Oczywiście pracujący nie mogą liczyć na lepszą opiekę, niż beneficjenci świadczeń socjalnych, mimo że do Funduszu dokładają więcej pieniędzy.

Pojedynczy płatnik wymusza na świadczeniodawcach ceny za ich usługi. Stąd dochodzi się do nieuzasadnionego trzymania pacjenta powyżej 3 dni w szpitalu, aby mający problemy finansowe szpital choć trochę odrobił straty. Innym przykładem może być nieuzasadnione położenie pacjenta do szpitala tylko po to, by zrobić mu badania, które z powodzeniem mógłby zrobić ambulatoryjnie. Publiczny płatnik wymusza taką praktykę, oferując niewyobrażalnie długie terminy oczekiwania na badania obrazowe, czy konsultacje innych specjalistów. Jeżeli jako lekarze nie chcemy diagnozować swoich pacjentów latami, musimy zdecydować się na skierowanie pacjenta do szpitala, gdzie zmieniają się warunki realizacji płatności za wykonane procedury i w ciągu kilku dni mamy możliwość wykonania potrzebnych badań. To niestety jest przykład bardzo nieefektywnego wykorzystania publicznych pieniędzy, gdyż koszt pobytu w jednostce klinicznej obejmuje dodatkowo opiekę całego personelu kliniki, koszt dyżuru lekarskiego i inne koszty, których nie trzeba by było ponosić, gdyby wymagane badania były wykonane ambulatoryjnie. Nie należy pominąć tego, że blokujemy w ten sposób miejsce hospitalizacyjne innemu pacjentowi i nieuchronnie wydłużamy kolejkę dla pacjentów, którzy hospitalizacji rzeczywiście wymagają.

Posłuchaj w formie podcastu:

Źródła
https://edition.cnn.com
https://www.forbes.com/
https://mises.org/
https://www.politykazdrowotna.com/
Podziel się ze znajomymi!

3 thoughts on “Jeden płatnik, dwa duże problemy

  1. Do tego pobyt w szpitalu grozi np. zakażenia patogenami wewnątrzszpitalnymi. Co jest niekorzystne dla pacjenta, ale też generuje kolejne koszta.

  2. Czytajac powyższe wygląda na to że obecny system jest całkowicie nieudolny. Wydaje mi się że sprywatyzowanie tego sektora- co miał na myśli piszący -doprowadzi jeszcze do większej niesprawiedliwości i bałaganu w służbie zdrowia. W prywatnej służbie zdrowia będą leczeni tylko nieliczni – bogaci. Moim zdaniem należy dotychczasowy system utrzymać i ciągle szukać jego poprawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *