Efekt ściany

Zapytani na I roku studiów lekarskich o cel podjęcia tych studiów niemal wszyscy opowiadali o chęci niesienia pomocy, podnoszeniu swoich kwalifikacji, czy zwykłej naukowej ciekawości i podziwie dla złożoności ludzkiego ciała. Pobudki wybierających medycynę rzadko były określane jako dążenie do dostatniego życia w przepychu, co najwyżej wspominały o pewności zatrudnienia w trudnych czasach wysokiej konkurencji na rynku pracy.

Podziel się ze znajomymi!

Czyżby błędnie?

Niestety statystyki pokazują bezwzględnie, że nasilają się prądy migracyjne skierowane poza granice naszego kraju. Od czasu wstąpienia do Unii Europejskiej w 2004 roku wyjechało 12 tys., a jak alarmuje prezes Naczelnej Izby Lekarskiej dr Maciej Hamankiewicz, od trzech lat panuje ok. 25% wzrost zamiaru wyjazdu polskich lekarzy. Podczas, gdy do Polski przyjeżdża pracować nie więcej niż 1200 lekarzy rocznie, głównie Ukraińców i Białorusinów. Na przestrzeni lat taka tendencja spowodowała, że na jeden tysiąc mieszkańców przypada w Polsce 2,2 lekarza. Według Światowej Organizacji Zdrowia to dwukrotnie za mało. Należy dodać, że dane NIL dotyczą jedynie lekarzy emigrujących w ramach Unii Europejskiej, gdyż stawiają się oni po odpowiednie dokumenty. Wiadomo powszechnie, iż dominującymi kierunkami migracji są natomiast Stany Zjednoczone Ameryki, Kanada, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Nowa Zelandia. Najgorsze jest to, że tak naprawdę niewiele osób ma chęć wyjechać z kraju.

Studia medyczne są jednymi z bardziej kosztownych, zarówno dla studenta, jak i państwa. Szkolenie do momentu uzyskania specjalizacji trwa ok. 11-12 lat. Ale to nie koniec edukacji. Samo wykształcenie akademickie kosztuje państwo około 1 mln złotych, jak podaje Ministerstwo Zdrowia. W tym czasie student medycyny uzyskuje tytuł zawodowy i prawo wykonywania zawodu lekarza. Po odbyciu obowiązkowego stażu staje przed wyborem: albo rozpocznie pracę w polskiej publicznej ochronie zdrowia celem rozpoczęcia procesu specjalizacyjnego, albo wyjedzie z kraju szukając lepszych możliwości zatrudnienia i kontynuacji nauki.

Tu rodzi się problem: absolwent uniwersytetu medycznego, w którego Państwo zainwestowało konkretne środki z nadzieją na przyszłe świadczenie usług w publicznej ochronie zdrowia nie ma zbyt wielu motywacji, by takiej pracy się podjąć. Publiczny sektor notuje stratę wraz z każdym emigrującym lekarzem. W odpowiedzi zwiększono liczbę przyjęć na uczelniach medycznych. Nie rozwiązuje to jednak kwestii emigracji. Oczywiście, więcej studentów to więcej potencjalnych lekarzy, którzy nie wyemigrują. Jednak należy oczekiwać, że również liczba wyjeżdżających się zwiększy. Trudno ocenić na jakim poziomie powinny być wydatki na szkolenie kadr medycznych, by nominalna liczba osób pracujących w kraju zrekompensowała swoją pracą straty w budżecie związane z wyjazdem pozostałych. Wydaje się, że kwota ta jest nie realna do osiągnięcia, zwłaszcza biorąc pod uwagę przebieg negocjacji Porozumienia Rezydentów z Ministerstwem Zdrowia, gdzie z proponowanych 6,8% PKB udało się osiągnąć jedynie 6% do 2024 roku, przynajmniej w zapowiedziach.

Nie jest mitem, że lekarz powinien uczyć się całe życie, aby zgodnie z przysięgą Hipokratesa, zapewnić pacjentowi opiekę z uwzględnieniem najlepszej dostępnej wiedzy. Ta zaś rozwija się bardzo szybko, co jest błogosławieństwem naszych czasów pod warunkiem, że umiejętnie zostanie wykorzystana.

Medyczna ruletka

Nawet najlepsza wiedza bez umiejętności nie ma sensu. Dlatego tak ważna jest rezydentura i zgodność kierunku specjalizacji ze zdolnościami lekarza. I tu zaczynają się schody, gdyż wybrać specjalizację można tylko raz. Decyzję o spędzeniu reszty życia na wykonywaniu konkretnej specjalizacji należy podjąć w 3 tygodnie, bo wtedy ośrodki publikują liczby dostępnych posad. Trzeba wtedy zabawić się w pokerzystę spekulując gdzie dokonać aplikacji. Jeśli chybimy? Nasza strata. Czekamy na kolejne rozdanie. No chyba że pójdziemy na wolontariat…

Oczywiście do wyboru pozostaje zatrudnienie w formie etatu, ale graniczy z cudem. Wtedy pensja pochodzi z kasy szpitalnej, najczęściej bardzo szczupłej. Pensja rezydencka pochodzi natomiast z ministerstwa. Jeśli okaże się natomiast, że wymarzona kardiochirurgia wymaga większej sprawności manualnej niż można by było się spodziewać, to nie ma szans na zmianę specjalizacji. Pozostaje liczyć, że umiejętności „się pojawią”, a pacjentowi mieć nadzieję, że nie trafi na takiego lekarza. Istna rosyjska ruletka. Należy także odbywać kursy, brać udział w konferencjach. Z własnej kieszeni.

Tato, pożycz 3 stówki…

Młody lekarz trafia na ścianę. Konflikt interesów, który nie powinien istnieć – albo bez doświadczenia rzuci się w wir pracy przekraczając zdrowe normy pracy bezpieczne dla niego i jego pacjentów, aby zapewnić sobie pieniądze na dalsze kształcenie, albo będzie pracował zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, za to ledwo wiążąc koniec z końcem, o podnoszeniu kwalifikacji nawet nie wspominając. Jest też trzecia opcja – wyjazd zagranicę, gdzie doświadczenia starszych kolegów pokazują, że łatwo jest zadbać zarówno o względy finansowe, jak i rozwój naukowy, nie pracując do utraty tchu.

Podziel się ze znajomymi!

4 thoughts on “Efekt ściany

  1. Kochani młodzi lekarze Dawidzie i
    Mateuszu w dalszym ciągu podtrzymuje że młody lekarz powinien zostać w kraju bo tu zostaliście wykształceni i leczyć naszych pacjentów. Panie Dawidzie pyta się Pan co to znaczy – wszystko inne przyjdzie- To ja się zapytam czy będzie Pan szczęśliwy zarabiajac dużo a leczac obcych, którzy nie dołożyli ani złotówki do Pana wykształcenia.? Dorabiajac się stopniowo – Ale w Polsce będziesz Pan szczęśliwy- bo ja mam swoje lata i wiem coś na ten temat. Życzę przemyślanych wyborów

  2. Myślę że jednak młody lekarz powinien zotać w kraju który go wykształcił. I tu się rozwijać a wszystko inne przyjdzie.

    1. Podobnie można powiedzieć z młodymi ludźmi pracującymi w innych zawodach – skoro kształcili się “za państwowe pieniądze” to niech teraz zostaną i zasilają kapitał ludzki tego kraju. “Bezpłatna” edukacja jednak jest bezpłatna tylko z nazwy, gdyż trudno jest policzyć koszt uczestniczenia w studiach dziennych dla studenta kierunku lekarskiego. Z własnego doświadczenia wiem, że bardzo trudno jest samodzielnie utrzymać się finansowo na studiach medycznych. Nie mogę się też zgodzić z twierdzeniem, że “państwo wykształca”. Edukacja jest finansowana ze środków publicznych, na które składają się wszelkie podatki i daniny na rzecz państwa. Należy więc uznać, że sami sobie finansujemy edukację, choć pieniądze przechodzą przez fundusze publiczne.

    2. “wszystko inne przyjdzie” czyli co takiego właściwie?

      Młody lekarz powinien zostać – dlaczego? Dlaczego mialbym zostać? Moje studia kosztują 1mln złoty. Załóżmy bo nie chce mi się w to wierzyć. Ale okej. Moi rodzice praktycznie nie korzystają z państwowej ochrony zdrowia. Odprowadzają wszystkie składki. Pit cit i parę jeszcze innych podatków. Ja pracując na umowach również płaciłem swój podatek. Od 1szego roku zaliczalismy bezpłatne praktyki, które u większości zawodów są jednak płatne. I tak 6 lat. Dodam że na 5tym, a już w szczególności na 6tym roku sporo z nas idąc na oddział pomagało lekarzom robiąc wypisy załatwiając papiery robiąc itd. Uzbierało się tego sporo i właściwie robiliśmy nasza przyszłą robotę. Pacjent miał korzyść. Lekarz miał korzyść. Ja też miałem korzyść bo się uczyłem. Ale to jednak wykonana praca.

      Kolejna rzecz. Ja powinienem zostać bo… Bo moje studia dużo kosztowały? Okej. W takim razie co z osobami po ASP, które nie pracują w zawodzie. Co z magistrami filozofii, historii sztuki, teatrologii itd większość z nich musi się przebranżowić i uczyć od nowa. A pieniądze wydane. Pożytek – poza rzadkimi przypadkami – żaden. Skoro Ci ludzie mogą decydować ze po studiach będą robić coś innego to dlaczego ja tak nie mogę?

      Takie patrzenie nie jest fair. I jasne. Gdyby były warunki nikt nie chciałby wyjeżdżać. Ale życie weryfikuje bardzo szybko. Praca na etacie w państwowym szpitalu nawet z dyżurami rzadko kiedy pozwoli osiągnąć stawki takie jak np w Niemczech czy Szwajcarii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *