Plusy dodatnie i ujemne nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty

Na początku stycznia obecnego roku rząd przyjął głośny projekt ustawy o zmianie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty przedłożony wcześniej przez ministra zdrowia. Z projektu współtworzonego przez lekarzy rezydentów, który trafił do Ministerstwa Zdrowia w styczniu 2018 roku niewiele zostało. Za to jest rozczarowanie.

Podziel się ze znajomymi!

Zmian jest dużo. Od pozytywnych, jak centralny system rekrutacji na rezydenturę, czy zmiany w zakresie odbywania stażu podyplomowego, poprzez kosmetyczne, jak wprowadzenie bazy pytań na Lekarski Egzamin Końcowy, na zupełnie negatywnych kończąc. Tych ostatnich jest najwięcej, choć dzisiaj skupię się na dwóch.

Budzącym niepokój rozwiązaniem jest pomysł Ministerstwa, aby każdy rezydent odbył 6-miesięczny staż w szpitalu powiatowym. Mówi się o obowiązkowej zsyłce do szpitala powiatowego, gdzie rezydent ma załatać braki kadrowe. Absurdalny przepis nie przewiduje dodatkowych środków pozwalających pokryć koszty dojazdu lub zakwaterowania w miejscu pracy. Cały ciężar poniesionych kosztów jest po stronie rezydenta.

Inną sprawą jest stosunek jednostek klinicznych, które niekoniecznie będą chciały zwalniać swoich rezydentów do pracy w jednostkach powiatowych. Kiedyś ilość rezydentów w klinikach była na tyle duża, że połowa obsługiwała sekretariat. Obecnie szpitale kliniczne nie będą chciały oddawać swoich pracowników innym jednostkom, ponieważ po prostu zabraknie rąk do pracy. Dla rezydenta to kolejny cios: Jak można zrealizować program specjalizacji, jeśli macierzysta klinika nie chce puścić na powiatowy staż?

Oczywistym jest, że szpitale powiatowe cierpią na braki kadrowe. Winę za to ponosi niewydolny, niedofinansowany system. Pomysł Ministerstwa Zdrowia to tylko łatanie dziurawych rozwiązań, które same w sobie nie działają. Gdyby warunki pracy w jednostkach powiatowych były odpowiednie, nie trzeba by było zmuszać nikogo do pracy. Za to najłatwiej zmusić lekarza, który jest najbardziej zależny od systemu – lekarza rezydenta. Takie rozwiązanie to oczywista zachęta do robienia rezydentury za granicą.

Na taką ewentualność resort jest jednak przygotowany. Sposobem na obsadzenie miejsc po rezydentach nie chcących odpracowywać pańszczyzny ma być ułatwienie dla lekarzy spoza Unii Europejskiej. Dotychczas aby pracować w naszym kraju należało dokonać nostryfikacji dyplomu na jednym z państwowych uniwersytetów, by móc starać się o przyznanie prawa wykonywania zawodu. Taki system funkcjonuje na przykład w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie w trosce o utrzymanie wysokiej jakości udzielanych usług medycznych wymagają, by chcący pracować u nich lekarz udowodnił swoje kompetencje i przeszedł przez ich system kształcenia. W naturalny sposób pozwala to zweryfikować kompetencje kandydata.

W różnych krajach system kształcenia podyplomowego wygląda inaczej. Przykładem jest Ukraina, gdzie ukończenie specjalizacji z kardiologii trwa 3 miesiące. Dla porównania w Polsce są to 3 lata. Proponowane przez resort rozwiązanie dyskryminuje zatem polskich lekarzy, pracujących w kraju, którzy zdecydowali się robić specjalizację z kardiologii, których proces specjalizacyjny trwa o wiele dłużej. Nowelizacja zakłada, że aby uzyskać Prawo Wykonywania Zawodu Lekarza w Polsce wystarczy otrzymać zaświadczenie od pracodawcy, które chce zatrudnić obcokrajowca, o co nie jest trudno biorąc pod uwagę problem z obsadą w placówkach medycznych. Powyższe prawo zostanie wydane przez Okręgową Izbę Lekarską dla miejsca pracy. Jest to okresowe PWZ, wydawane na okres 5 lat.

W ten niesprawiedliwy sposób centralnie zarządzany system ochrony zdrowia ma zostać zasilony przez obcokrajowców, kuszonych wizją łatwej ścieżki podjęcia pracy. Tak rzeczywiście by było, gdyby nie fakt, że zagranicznym lekarzom wcale nie zależy na przyjeździe do Polski. W najlepszym razie, nasz kraj jest traktowany jak stacja przesiadkowa w drodze do państw o lepszych zarobkach i perspektywach rozwoju. Według danych Kancelarii Premiera Rady Ministrów w Polsce na koniec 2019 roku pracowało ok. 1650 lekarzy z innych państw, z czego najwięcej Ukraińców i Białorusinów. Jednocześnie liczbę emigrujących polskich lekarzy, tylko od 2000 roku określa się na około 20 tys. Z tych samych danych dowiadujemy się, że w Polsce brakuje od 30 tys. do 50 tys. lekarzy. Nie obserwuje się ani tendencji zatrzymania emigracji u Polaków, ani wzrostu imigracji przez lekarzy zagranicznych. Choć przez pewien czas od zmiany ustawodawstwa może nastąpić krótkotrwały prąd imigracyjny.

Zainteresowanych pracą w naszym kraju brakuje. Spełnia się w ten sposób ekonomiczny scenariusz modelu pojedynczego płatnika, gdzie centralny zarządca nie może zatroszczyć się o osiągnięcie i utrzymanie wysokiej jakości produktu, jakim są usługi medyczne. W to miejsce jego uwaga skupia się na utrzymywaniu szerokiego dostępu do świadczeń, których jest gwarantem. W efekcie osiągnięcie takiego stanu odbywa się kosztem weryfikacji kwalifikacji do prowadzenia praktyki lekarskiej. Trudno oszacować jak zmieni się poziom udzielanych świadczeń, ale ich ilość z powodu niechęci do pracy w Polsce nie zmieni się znacząco. Zapisy nowelizacji są jak kolejna łatka na dziurawym systemie. Tymczasowym rozwiązaniem, pozwalającym uśpić sumienie, że coś dobrego dla tego systemu zrobiono.

Posłuchaj w formie podcastu:

Źródła:
https://www.prawo.pl/
https://bip.kprm.gov.pl/
Podziel się ze znajomymi!

1 thought on “Plusy dodatnie i ujemne nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty

  1. Jak mawiał Stefan Kisielewski: Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *