Staż podyplomowy, czyli tam i z powrotem

W ferworze poszukiwania pieniędzy na podwyżki dla lekarzy w publicznym sektorze Ministerstwo Zdrowia zaproponowało rozwiązanie, jakim miałoby być zlikwidowanie stażu podyplomowego. Pomysł ten powraca co kilka lat.

Podziel się ze znajomymi!

Obecnie kształcenie lekarza do momentu uzyskania dyplomu trwa 6 lat. Po tym okresie następuje 13-miesięczny staż podyplomowy, za który stażysta otrzymuje minimalną pensję krajową, która w 2020 roku wynosi netto niecałe 1900 zł (brutto jest to 2600 zł). Mimo że jest to stosunkowo krótki okres w porównaniu z tokiem studiów, czy rezydentury, zdaniem młodych lekarzy to kluczowy okres w ich życiu. Po 6 latach pobierania wiedzy teoretycznej jest to ich pierwsze zetknięcie z pracą w systemie ochrony zdrowia.

Znieśmy staż

Po raz pierwszy pomysł zniesienia stażu podyplomowego pojawił się w 2008 roku. Wówczas ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz stwierdziła, że zmiana ta umożliwi lekarzom szybciej wejść na rynek pracy. Mimo protestów środowiska medycznego, pomysł wszedł w życie w 2011 roku. Zamiast obowiązkowego stażu podyplomowego miało zostać wprowadzone praktyczne nauczanie przedmiotów klinicznych na 6-tym roku dla kierunku lekarskiego i 5-tym roku dla kierunku lekarsko-dentystycznego. Pierwsze roczniki studentów miały odbywać takie zajęcia w 2018 roku.

Takie zmiany miały konsekwencje dla społeczności akademickich. Celem było skrócenie dotychczas 6-letnich studiów do 5 lat, żeby wygospodarować ostatni rok na bezpłatny staż. Uczelnie w różny sposób dostosowywały się do nowych przepisów. Niektóre skracały przedmioty podstawowe odbywane na I i II roku. W krakowskim Collegium Medicum UJ zrewidowano, dla przykładu, anatomię i histologię. Zazwyczaj są to przedmioty dwusemestralne, lecz po zmianie kończyły się egzaminem po pierwszym semestrze. Ponieważ są to bardzo rozległe przedmioty, zdecydowano się na I roku przeprowadzać jedynie podstawowy kurs z ich zakresu. Szczegółowe omówienie miało odbywać się podczas zajęć klinicznych na kolejnych latach. Generalnie takie rozwiązanie cieszyło się względnym poparciem studentów UJ.

Jedenastogodzinny dzień edukacji

Inne uczelnie w poszukiwaniu czasu na ostatnim roku dla stażu po prostu komasowały istniejące przedmioty, bez ingerencji w ich przebieg. Przez to na II, III i IV roku studiów normą były bloki zajęć poranne i popołudniowe, przeplecione wykładami. Według relacji studentów, w każdym tygodniu były 2-3 dni, które zaczynały się o 8 rano i kończyły o 19 wieczorem. W międzyczasie oczywiście odbywały się kolokwia, zaliczenia bieżące i wejściówki, na które trzeba było się należycie przygotowywać.

Proste przesunięcie zajęć na niższe lata nie służyło nikomu. Dla przykładu, przedmiot immunologia zazwyczaj realizowany był pod koniec studiów, na V roku. Wymaga on wiedzy z interny, onkologii, pediatrii, patofizjologii, patomorfologii i farmakologii. Krótko mówiąc zdobycia podstawowej wiedzy klinicznej. Na części uniwersytetów konsekwencją reformy było przeniesienie go na II rok studiów. Student na tym etapie posiada podstawową wiedzę anatomiczną i histologiczną. Kliniczną edukację rozpocznie dopiero na III roku. W efekcie jest osaczony szczegółami patogenezy chorób, których nigdy nie widział, tych częstych i tych bardzo rzadkich. Sfrustrowany student nie tylko niewiele się z tego nauczy, ale będzie musiał samodzielnie powrócić do tego przedmiotu pod koniec studiów, gdy posiądzie podstawową wiedzę kliniczną.

Przywróćmy staż

Mimo przeorganizowania nauki na uniwersytetach medycznych, scenariusz bezpłatnego stażu na ostatnim roku studiów się nie ziścił. W listopadzie 2016 roku została przyjęta ustawa przywracająca staż podyplomowy. Były to postulaty wyborcze nowego ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła i pozostałych polityków PiS. Argumentacja ministra była prosta: brak stażu uniemożliwia właściwe przygotowanie lekarzy do wykonywania zawodu. Zaznaczył wówczas, że pełne prawo wykonywania zawodu podczas stażu jest rozwiązaniem korzystnym dla wszystkich. Zwiększa dostęp do lekarzy na rynku pracy i umożliwia pełne wykorzystanie umiejętności lekarza, pod okiem doświadczonego opiekuna stażu.

Według stażystów, pierwszy rok pracy po uzyskaniu dyplomu jest szczególnie ważny. Praca lekarza jest obarczona dużą odpowiedzialnością i ściśle zależy od doświadczenia. Rozpoczynając praktykę lekarską po ukończeniu studiów posiada się wiedzę głównie teoretyczną. Jak profesorowie uczą nas podczas studiów – słysząc tętent kopyt spodziewaj się koni, a nie zebr. Te proste powiedzenie dobrze oddaje potrzebę zdobywania doświadczenia w medycynie. Wiedza teoretyczna jest bardzo istotna, by nie przeoczyć chorób rzadszych, ale codzienna praca nie opiera się na zaawansowanej diagnostyce nietypowych schorzeń. Podczas studiów nie uczy się pracy w zespole lekarskim i o właściwym delegowaniu obowiązków na oddziale. Taką postawę utrzymuje od wielu lat środowisko lekarskie, w tym Naczelna Rada Lekarska.

To może jednak znieśmy staż

W ten sposób wracamy do pomysłu sprzed 10 lat. Ministerstwo Zdrowia, tym razem w rękach innej partii, wyszło z ofertą dla lekarzy rezydentów:

Gdyby środowisko lekarskie poparło likwidację stażu podyplomowego, około 1,5 mld zł, które resort przeznacza na ten cel, mogłoby trafić na wynagrodzenia lekarzy w trakcie specjalizacji.

Problem wraca jak bumerang, bo i stawka jest spora. Chodzi o problem finansowania opieki zdrowotnej. Ministerstwo trzymając pieczę nad Narodowym Funduszem Zdrowia jest gwarantem powszechności opieki dla płacących składki. Wskazane przez resort pieniądze mogłyby wpłynąć na polepszenie finansowania w ochronie zdrowia, podobnie jak wprowadzenie podatku od cukru (tzw. SugarTax), gdzie spodziewane są wpływy rzędu 2,1 mld zł na rzecz NFZ.

Obecna sytuacja jest jednak mniej korzystna dla takich zmian. Konsekwencją zwiększania liczby studentów jest przeciążenie grup odbywających ćwiczenia w klinikach. W relacji studentów, obecnie grupy ćwiczeniowe liczą nawet 12-14 osób, podczas gdy kilka lat temu były maksymalnie 6-8 osobowe. W związku z tym, nauczanie studentów jeszcze bardziej opiera się na stale krytykowanych seminariach i wykładach, a nie na praktycznych ćwiczeniach z pacjentem. Potrzeba indywidualnego kontaktu z pacjentem wśród kształconych obecnie lekarzy jest większa niż do tej pory. Tok studiów coraz bardziej odbiega od realnej potrzeby nauczania praktycznego. Nawet przedmioty nazwane Praktycznym rozwiązywaniem problemów klinicznych w praktyce sprowadzają się do przeprowadzenia prezentacji komputerowej dla 30-40 osobowej grupy studentów, zamiast na rzeczywistej pracy z problemami pacjentów.

Oszczędzanie na jakości

Ministerstwo próbuje przekonać lekarzy rezydentów do poparcia planu zniesienia stażu podwyżkami. Łaska pańska jednak na pstrym koniu jeździ i rezydenci podchodzą do propozycji MZ z rezerwą. Nie chodzi tylko o manipulacje przestawicieli ministerstwa w wypracowanym wspólnie kompromisie o podwyższeniu nakładów na ochronę zdrowia, czy bardzo kontrowersyjnej nowelizacji ustawy z tego roku. Chodzi przede wszystkim o konsekwencje dla kolejnych pokoleń lekarzy. W systemowych rozwiązaniach nie dąży się do realizacji postulatów środowisk medycznych, a do naprawiania niedofinansowanego systemu kosztem jakości udzielanych świadczeń. W tym przypadku także jakości kształcenia młodych polskich lekarzy.

Posłuchaj w formie podcastu:

Źródła
https://www.mp.pl/
http://medicus.lublin.pl/
https://www.politykazdrowotna.com/
Photo by Justin Luebke on Unsplash
Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *