Tajemnica geniuszu Niccoló Paganiniego

Muzyczni rywale zmieceni w proch. Sława przekraczająca marzenia każdego muzyka. Każdy koncert zakończony na jednej strunie ze smyczkiem w strzępach. Tak, to właśnie realium Niccolo Paganiniego. Czy kolejne głowy Kościoła miały słuszność spekulując, że zaprzedał się diabłu odmawiając mu chrześcijańskiego pogrzebu? Współczesna medycyna wydaje się przełamywać tajemniczość wielkiego skrzypka. Czy Paganini był „chory” na swój geniusz?

Podziel się ze znajomymi!

Dla wielu wyklęty przez Boga szaleniec, dla innych synonim perfekcji warsztatu skrzypcowego. Dla mnie osobiście budzący dreszcze wirtuoz magii muzycznej. Cokolwiek by o nim nie powiedzieć, każdy z nas słyszał jego nazwisko. Niccoló Paganini. Żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku budził szacunek swoimi umiejętnościami i sposobem w jaki potrafił oczarować publiczność mając do dyspozycji skrzypce i smyczek. Wokół jego osoby mnożyły się plotki i legendy, jakoby miał paktować z diabłem aby uzyskać takie umiejętności. Do tego stopnia, że arcybiskup Nicei, a także sam papież odmówił mu pochówku na chrześcijańskim cmentarzu. Wprowadził nowy sposób trzymania skrzypiec i liczne efekty muzyczne, których mimo wiekowości tego instrumentu nie udało się osiągnąć nikomu wcześniej. Do dziś adepci sztuki smyczkowej, fanatycznie niemal, pocą się godzinami nad jego utworami próbując posiąść takie umiejętności, jak granie przez 3 oktawy na czterech strunach, czy pizzicato lewą ręką[1]. Dlaczego nawet współcześnie uważa się że nie ma równych jemu? Jaka jest tajemnica geniuszu Niccoló Paganiniego?

Pakt z diabłem

Na sukces muzyczny skrzypka na pewno wpłynęła jego praca. Od wczesnych lat szkolnych był bowiem zmuszany do kilkunastogodzinnego ćwiczenia przez swojego ojca. Wątpliwe wydaje się jednak, by sama determinacja doprowadziła go do takiej sławy. Wielu skrzypków jest znanych jako wirtuozowie lub perfekcjoniści, lecz to właśnie postać Paganiniego jest legendarna, jakby ze skraju świata realnego. Może faktycznie to tajemniczy cyrograf jest rozwiązaniem tej zagadki.

Nemo est casu bonus[2]

Współcześnie istnieje jednostka chorobowa mogąca przynajmniej częściowo wyjaśnić przyczyny zarówno umiejętności muzyka, jak i legendy jaka wokół niego wyrosła. Jest nią zespół Marfana (MFS). Jest to autosomalna dominująca choroba genetyczna tkanki łącznej wynikająca z mutacji genu kodującego Fibrylinę 1 (FBN1) zlokalizowanego na chromosomie 15. Osoby dotkniętę tą przypadłością posiadają charakterystyczny wygląd. Na ogół są bardzo wysokie, ich kończyny i palce są nieproporcjonalnie długie względem tułowia. Oprócz tego MFS powoduje skoliozę (boczne skrzywienie kręgosłupa), dużą ruchomość stawów, nadmierną rozciągliwość skóry, a także wypadanie soczewki (lens dislocation). Ponadto obserwuje się u chorych podwyższoną podatność na choroby naczyniowe, w szczególności tętniaki dużych tętnic[3].

Jednym z niewielu odwzorowań podobizn Paganiniego jest rycina przygotowana przez Richarda Jamesa Lane’a, użyta do stworzenia plakatu ogłaszającego jego wystąpienie w londyńskiej Opera House w 1831 roku. Jego postać odpowiada opisowi chorego na MFS.Nie ulega wątpliwości, że duża elastyczność stawów mogła przyczynić się do sukcesu artysty, a charakterystyczna postawa do powstania legend na jego temat.

Sam artysta podsycał tajemniczość swojej postaci. Jak czytamy w biograficznym Potępieniu Paganiniego Anatolija Winogradowa skrzypek uwielbiał ubierać się na czarno i podróżować zaprzęgiem na cztery czarne konie. Demoniczności też nadała mu stopniowa utrata uzębienia, również mogąca być powikłaniem zespołu Marfana.

Z Włoch do Francji

Poszukiwania odpowiedzi na tą zagadkę prowadzą nas do dziewiętnastowiecznego Paryża. Tam właśnie pracuje Francesco Bennati[4], znany laryngologom lekarz, którego uznajemy za jednego z pionierów prac nad aparatem mowy, szczególnie w kontekście śpiewu. Co go łączy z naszym wirtuozem? Okazuje się że Paganini od jakiegoś czasu cierpiał na dysfonię, nie mogąc wydać z siebie głosu. Ten problem zaprowadził go do paryskiego lekarza. Podczas badania Francesco Bennati był zaskoczony ogromną ruchomością stawów rąk swojego pacjenta a także stwierdził wysokie zużycie więzadeł. To daje podstawę dla jednej z teorii mówiącej o genezie zaniku mowy. Powracający paraliż aparatu mowy mógł być spowodowany poszerzeniem światła łuku aorty, charakterystycznym właśnie dla zespołu Marfana. Taką hipotezę łączącą te dwa schorzenia postuluje wielu naukowców na przestrzeni dziejów. Utrata mowy była faktem, o czym słyszymy od innego sławnego muzyka Hectora Berlioza. W swoich dziennikach wspomina swoje spotkanie z Niccolem zimą 1838 roku, kiedy to 13-letni Achille Paganini przykłada ucho do ust ojca, będąc pośrednikiem w rozmowie.

Kod Paganiniego złamany

Czy jednak te wszystkie przesłanki pozwalają jednoznacznie wskazać na chorobę wirtuoza? Trudno orzec schorzenie u człowieka żyjącego niemal dwa wieki temu. Rozstrzygające by było na pewno badanie genetyczne. Nie ulega wątpliwości, że hipoteza o MFS, coraz chętniej dyskutowana w środowisku naukowym, mogłaby być dobrym wyjaśnieniem skłonności utalentowanego Niccolo. Duża ruchomość stawów pozwala na nowe ułożenia ręki artysty i wydobycie nowych brzmień z instrumentu. Jednak czy to tłumaczy dlaczego Paganini potrafił dokończyć koncert na jednej strunie, gdy pozostałe w wyniku wyjątkowej ekspresji nie wytrzymały silnego uścisku i pękały? Wsłuchując się w jego muzykę próżno szukać znamion jakiejkolwiek choroby. Żaden somatyczny zespół chorobowy nie tłumaczy wyjątkowości i odkrywczości linii melodycznych i realizacji koncepcji muzyka. One są wytworem jego wyobraźni, a ta nie zależy od sprawności palców. Niccolo Paganini zachwyca nie tylko swoją muzyką. Jest legendą. I ciekawym przypadkiem medycznym. Postać wirtuoza z Genui skrywa jeszcze nie jedną tajemnicę.


[1] granie krótkich dźwięków szarpiąc za struny zwykle wykonywane ręką pociągająca smyczkiem, czyli prawą

[2] Nikt nie jest dobry przez przypadek, Seneka

[3] National Heart, Lung and Blood institute  http://www.nhlbi.nih.gov/health/health-topics/topics/mar/signs.html

[4] Acta Otorhinolaryngol Ital. Apr 2005; 25(2): 125–128.

Podziel się ze znajomymi!

2 thoughts on “Tajemnica geniuszu Niccoló Paganiniego

  1. Przyglądając się hiśtorii wielkim muzykom .- i nie tylko- którzy tworzyli wielkie dzieła należy zadać pytanie czy normalny człowiek mógłby coś takiego stworzyć a potem inni się zachwycają i w żaden sposób nie mogą dorównać Czy to jest niesprawiedliwosc.?

    1. Głęboko wierzę, że efekt osiąga się za pomocą 90% pracy i 10% talentu. Przyczyną podejrzewanej choroby Marfana jest mutacja genetyczna. O ile mutacje najczęściej kojarzone są z wadami, które skutkują poważnymi chorobami, o tyle napędzają też ewolucję człowieka jako gatunku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *